Opis trasy Ultra Wysoczyzna 52 km

Opublikowano przez iron w dniu

ultra wysoczyzna

Dzień dobry, dzień dobry!

Lecimy z opisem kolejnej trasy. Dziś na tapetę bierzemy trasę 52 km, która swój start będzie miała w pięknym Tolkmicku. No to zaczynamy biegowo-historyczną opowiastkę o tejże trasie!

Według legendy gród ten założył pruski władca Hoggo, który nadał mu nazwę Tolko i tak samo planował nazwać również swojego pierworodnego syna. Niestety biedaczek syna się nie doczekał. Los dał mu jednak trzy córki – Mitę, Cadinę oraz Pogezanę. Mita była najmądrzejszą i najrozsądniejszą z córek i na jej część gród nazwano w ostateczności Tolkmita. Cadina była najbardziej urodziwa i założyła piękne Kadyny (o których za moment), a także nauczyła „lokalsów” sztuki. Pogezana natomiast prowadziła żywot samotniczki, szlajając się boso po okolicznych lasach spędziła swe życie na zagłębianiu tajników natury i magii.

No ale przejdźmy już do trasy. Jako, że start znajduje się w odległości ok. 25 km od miasteczka zawodów, to przy zapisie będziecie mogli dokupić dodatkową opcję transportu do Tolkmicka. Oczywiście możecie się tam również dostać własnym sumptem. Start zlokalizowany będzie na pięknym Placu Wolności tuż obok Urzędu Miasta i Gminy oraz Kościoła św. Jakuba Apostoła (XIV w.) pod czujnym okiem Pani Burmistrz Magdaleny Dalman. Pierwszy kilometr to fragment, który poprowadzi Was ulicami Tolkmicka i już tutaj rozpoczniecie pierwszy podbieg w głąb Wysoczyzny, w kierunku osady Wysoki Bór, w okolicy której wbiegniecie w kopernikowski, czerwony szlak turystyczny. Pierwszy podbieg zakończy się tuż przed niezwykłą Białą Leśniczówką, która powstała w 1905 roku i na początku XX wieku była leśną rezydencją cesarza Wilhelma II. Tu z pewnością zobaczycie koniki, bo w skład leśniczówki wchodzi m.in. stajnia. Co ciekawe – od niedawna produkowane jest tu również wino z lokalnej winiarni.

Za leśniczówką skręcicie w lewo w przyjemny piaszczysty zbieg biegnąc w kierunku doliny potoku Grabianka, przed którym skręcicie w lewo w urokliwą, krętą drogę biegnącą wzdłuż potoku. Piętrzące się po obu stronach strome zbocza pozwolą Wam na tym fragmencie poczuć się jak w górach. Będziecie mogli podziwiać dorodne buki, które są jednym z symboli Wysoczyzny Elbląskiej. Na tym fragmencie będziecie zresztą przebiegać w bezpośrednim sąsiedztwie Rezerwatu Buki Wysoczyzny Elbląskiej. Na ok 8 kilometrze skręcicie w prawo, aby rozpocząć jedno z trudniejszych podejść na trasie, którym będziecie wspinać się na szczyt wąwozu. PIaszczysta „sztajfa” z pewnością wywoła u Was pierwsze przekleństwa w kierunku organizatora. Tu momentami warto rozejrzeć się na okoliczne, robiące niesamowite wrażenie wąwozy. Pośród drzew może Wam się też ukazać widok na Zalew Wiślany. Na ok 10 kilometrze dotrzecie do szutrowej drogi łączącej Pagórki z Kadynami i udacie się w kilu-kilometrowy zbieg do drugiej z miejscowości. To tu osiągniecie najwyższy punkt na trasie (181 m n.p.m.), także uważajcie na objawy choroby wysokogórskiej. Podczas zbiegu miniecie piękną osadę Ostra Góra (zwaną również Ostrobrzegiem), która wyłoni się po wybiegnięciu z lasu. Właściciele mają tu stadninę koni, które na pewno ujrzycie na licznych pastwiskach.

Po chwili dobiegniecie do Kadyn, gdzie obok Kaplicy Grobowej rodziny Birknerów, która niegdyś władała Kadynami, zbiegniecie do Kadyny Folwark Hotel&Spa, czyli pięknego kompleksu hotelowego, w którym znajdują się obiekty hotelowe, stajnie, zwierzątka oraz inne atrakcje. Co ciekawe – teren Folwarku na początku XX wieku był letnią posiadłością cesarza Wilhelma II, który upodobał sobie te tereny niezmiernie i to właśnie cesarzowi Kadyny zawdzięczają w dużej mierze swój teraźniejszy charakter. Po chwili ujrzycie jedno z najstarszych drzew w Polsce – Dąb Barzyńskiego. Ten staruszek liczy sobie ok. 720 lat i jest jednocześnie najgrubszym drzewem w Polsce licząc sobie ponad 10 m obwodu. Warto poświęcić też jedno zdanie Janowi Bażyńskiemu, którego imieniem nazwano to drzewo. Pan Jan był w XV wieku właścicielem Kadyn, które otrzymał od Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego. Kadyny bowiem leżały wtedy na terenach krzyżackich. Jan Bażyński nie był zbyt zadowolony z panowania krzyżowców i stał się przywódcą antykrzyżackiej opozycji zakładając Związek Pruski, który w ostateczności doprowadził do tego, iż nad terenami Wysoczyzny od 1454 roku, przez kilkaset kolejnych lat, powiewała biało-czerwona flaga (w przenośni oczywiście).

Płynnym krokiem wracamy do trasy – od Dębu rozpoczniecie kolejną wycieczkę w góry, tzn. ponad 300 metrowe schody, składające się z około 300 schodów (jeśli ktoś podczas startu policzy wszystkie schody to przewidujemy nagrodę). Na szczycie wzniesienia dotrzecie do Klasztoru Braci Mniejszych Franciszkanów. Czerwonym szlakiem dotrzecie po chwili do pięknie zlokalizowanej wierzy widokowej. Jeśli nie gonicie jak szaleni to polecamy wejście na wieżę i strzelenie „selfiaka” z Zalewem Wiślanym w tle. Po chwili ostry zbieg do doliny potoku Olszanka i za moment bardzo strome podejście i dosyć trudny technicznie fragment biegnący szczytem wąwozu uformowanego przez tenże potok. Za momencik przetniecie drogę powiatową łączącą Kadyny z Łęczem i rozpoczniecie bardzo przyjemny zbieg w kierunku miejscowości Suchacz, a w pewnym momencie przed Waszymi oczami ukaże się piękna panorama miejscowości oraz Zalewu Wiślanego. Jeśli warunki pogodowe będą przychylne to na pewno ujrzycie Krynicę Morską, a być może również przekop Mierzei Wiślanej. Na 19 kilometrze rozpocznie się kolejny trudny, leśny odcinek biegu. Tutaj kilkukrotnie przekroczycie potok Suchacz, w tym raz bardzo stronnym wąwozem. Po pokonaniu podejścia od potoku Suchacz dotrzecie w okolice grodziska obronnego, na terenie, którego archeolodzy znaleźli wpływy kultury łużyckiej, pomorskiej i bałtyjskiej. Za momencik dotrzecie do miejscowości Łęcze, w której przekroczycie drogę i udacie się wciąż czerwonym szlakiem kopernikowskim w dół kierunku Kamionka Wielkiego.

Nawierzchnia na zbiegu zmienna – raz betonowe płyty, raz szutr. W każdym razie przez moment będzie szybko. Na 23 kilometrze skręcicie z szerokiej drogi w lewo i wąską ścieżką rozpoczniecie zbieg do Szwajcarii Próchnickiej. I niech ta nazwa Was nie zdziwi, bo na przestrzeni kolejnych kilku kilometrów kilkukrotnie ukażą się Wam olbrzymie zbocza licznych wąwozów, górujące nad okolicą niczym Matterhorn nad Zermatt. Po zbiegnięciu do potoku rozpoczniecie trudne podejście. I tutaj uwaga – podejście to jest bardzo gliniaste, więc nawet jeśli nie popada nóżka będzie uciekać. Po około dwóch kilometrach łatwiejszego fragmenty trasy dobiegniecie do kolejnego wąwozu, który przyjdzie Wam pokonać. Warto zatrzymać się na chwilę przekraczając następny potok – tu jest pięknie! Po wybiegnięciu z lasu dotrzecie do miejscowości Próchnik, a właściwie do dzielnicy Próchnik bo od kilku już lat leży on w administracyjnych granicach Elbląga. Niech Was to jednak nie zmyli – do mety jeszcze trochę!

W Próchniku przebiegniecie obok Kościoła św. Antoniego z ok. 1360 roku. Tu pożegnacie się na jakiś czas z czerwonym szlakiem turystycznym. Przez miejscowość przebiegniecie przez ok. 1 kilometr drogą asfaltową. Warto zwrócić uwagę na architektoniczne ciekawostki – domy podcieniowe, których kilka można bez problemu namierzyć. Z Próchnika zbiegniecie w dół szeroką aleją łączącą tą miejscowość z Rubnem, jednak po jakimś czasie skręcicie w lewo w kierunku Lasu Cegielnianego, czyli miejsca które przed wojną było intensywnie wykorzystywane do pozyskiwania gliny, z której powstawały cegły produkowane w okolicznych cegielniach. Las ten jest bardzo rzadko uczęszczany, więc można tu spotkać zwierzynę, a także znaleźć poroże, o czym przekonał się ostatnio Piotr Stanik robiąc rekonesans trasy. Ale Wy poroża nie szukajcie, bo limit nie jest z gumy! W Lesie Cegielnianym przebiegniecie nieopodal nieistniejącej już osady Zawiszyn (Koggenhoffen), z której zostały już tylko fundamenty. Pokonacie również kolejny z epickich wąwozów. Po chwili dobiegniecie w okolice osiedla Rubno, by rozpocząć podbieg w kierunku Modrzewiny, czyli inwestycyjnej dzielnicy Elbląga, w kierunku której miasto to zapewne będzie się rozwijać w najbliższych latach. Co ciekawe Modrzewina przed laty była poligonem wojskowym, pełnym bunkrów, zasieków czy nawet porzuconych czołgów, o czym przekonałem się podczas gówniarskich wycieczek kilkadziesiąt lat temu. Modrzewina doprowadzi Was do osiedla Zajazd, gdzie miniecie pięknie odrestaurowany dworek oraz przetniecie drogę powiatową, by pobiec w kierunku jeziora Goplanica, gdzie znów zobaczycie czerwone oznakowanie szlaku kopernikowskiego.

Z Goplanicy ul. Jagodową (płyty betonowe) oraz trasą GreenVelo (szutr) dotrzecie do Dąbrowy, gdzie przetniecie drogę wojewódzką 504 i dotrzecie do areny ostatniego aktu Waszego wyzwania – czyli do Elbląskiej Bażantarni, zwanej przed wojną „ptasim śpiewem”. Etap ten rozpocznie się kilometrowym zbiegiem szutrową drogą GreenVelo, a po chwili skręcicie w lewo w kierunku szlaku zielonego, zwanego „Szlakiem Jaszczurek”. Szlak ten doprowadzi Was do jednego z bardziej monumentalnych wzniesień w Bażantarni, czyli do Belwederu. Stąd rozpościera się piękny widok na wszystkie strony świata, a strome zbocza wzniesienia potęgują „bieszczadzkie” odczucia. Co ciekawe, przed wojną istniała tu wieża widokowa, z której rozpościerał się ponoć zapierający dech w piersiach widok na okolicę. Następny kilometr to interwałowy odcinek, który rozpocznie się stromym zbiegiem z Belwederu. Następnie ponownie dotrzecie do GreenVelo, które tym razem w górę doprowadzi Was do wiaty wypoczynkowej, za którą skręcicie w szlak żółty, który towarzyszyć Wam będzie przez następne nieco ponad 2 kilometry. Fragment ten jest bardzo „biegowy” i będzie można tu momentami „puścić nogę” i nadrobić wcześniejsze straty. Fragmentami będziecie biegli skrajem urwiska, w dole którego płynie kolejny z pięknych potoków – Kumiela. Tuż za 11 km pętli skręcicie w lewo w wąską ścieżkę, która biegnie skrajem lasu, tuż za budynkami Nadleśnictwa Elbląg. Następnie zbiegniecie do kolejnej z polanek, gdzie skręcicie w lewo i po chwili rozpoczniecie ostatni zbieg na trasie, który prowadzić będzie wąską, bardzo przyjemną ścieżką biegnącą zboczem wzniesienia. Po chwili dotrzecie do doliny Srebrnego Potoku, która doprowadzi Was do mety na Polanie z Wiatami.

Aby być na bieżąco obserwuj nas na Facebooku!

ultra wysoczyzna